Glass skin szturmem podbił skin care’ową część internetu. Ta koreańska koncepcja idealnie gładkiej i lśniącej cery, dla niektórych brzmi wręcz nieosiągalnie. A jednak mimo to coraz więcej osób sięga po tajniki tej pielęgnacji. Sekret natomiast nie leży w jednym cudownym produkcie, a zaczyna się od zrozumienia tego, co skórze najbardziej przeszkadza. Rozszerzone pory są na tej liście bardzo wysoko.
Skąd biorą się rozszerzone pory?
Pory to po prostu ujścia mieszków włosowych i gruczołów łojowych. Ich rozmiar w dużej mierze zależy od genów i tę część ciężko będzie zmienić. Jednak geny to nie wszystko. Rozszerzone pory oznaczają, że są stale zapychane, np. przez sebum, martwe komórki naskórka czy resztki niedomytych kosmetyków na twarzy. Przez to tworzą się czopy, które rozciągają ujście mieszka.
Im dłużej to trwa, tym bardziej pory tracą swoją elastyczność, co jest szczególnie widoczne w okolicach nosa, czoła i brody, bo to tam gruczoły łojowe pracują najintensywniej. Dużą rolę odgrywa wiek, bo z czasem to normalne, że cera traci kolagen i elastynę. To naturalne rusztowanie, które trzyma pory w ryzach. Dlatego u osób po trzydziestce lub czterdziestce pory mogą wyglądać na większe, nawet jeśli dana osoba nie skarży się na przetłuszczanie cery.
Słońce też nie pomaga. Wiedza naukowa się zmienia; jeszcze wcale nie tak dawno, bo kilkanaście lat temu, zalecano wystawianie cery na słońce, bo obserwowano, że po lecie zmiany często wyglądają na mniejsze.
Dziś już naukowcy wiedzą, że trzeba podchodzić do tego z większą rozwagą i ostrożnością, bo te efekty są albo pozorne, albo naprawdę krótkotrwałe. Niestety, często po takiej wątpliwej kuracji następował tzw. efekt odbicia, po którym gruczoły łojowe zaczynały produkować więcej sebum. I koło się zamyka.
Pielęgnacja, która naprawdę działa
Jeśli zależy Ci, żeby osiągnąć efekt glass skin, to nawet z większymi porami masz szansę osiągnąć ten efekt. Pamiętaj jednak, że nie ma trwałego sposobu na zmniejszenie porów, bo to mit, który zadziwiająco od lat się utrzymuje. Możesz natomiast sprawić, żeby były mniej widoczne.
Fundamentem jest oczywiście oczyszczanie, najlepiej, żeby było dwuetapowe, czyli najpierw olejek lub balsam micelarny, a potem delikatna pianka lub żel. To skutecznie usuwa sebum i zanieczyszczenia bez naruszenia bariery hydrolipidowej. Wieczorne oczyszczanie jest obowiązkowe, bo zostawianie makijażu i SPF-u na noc to prosta droga do zapchanych porów.
Zadbaj też o regularną eksfoliację, jednak rób to z głową. Kwasy AHA, jak glikolowy czy migdałowy, rozpuszczają martwe komórki naskórka na powierzchni skóry. BHA, jak kwas salicylowy, działa głębiej, bo wnika w pory i oczyszcza je od środka. Łagodniejszą alternatywą jest peeling enzymatyczny, jeśli masz skórę wrażliwą. Nie zapominaj o nawilżaniu, bo nawet tłusta cera go potrzebuje.
Koniecznie noś SPF, codziennie i to przez cały rok! To chroni kolagen i spowalnia procesy, które powiększają pory wraz z wiekiem. Jeśli nie masz pewności, co do tego, co jest potrzebne Twojej skórze, nie wahaj się zapisać na konsultacje kosmetologiczne, gdzie specjalista pomoże dobrać właściwą pielęgnację.
